Human Traffic






      „Human Traffic” to debiut reżyserski Justina Kerrigana, który w świetny sposób pokazałbrytyjską kulturę klubową w pełnym rozkwicie. To wszystko, co znamy z imprezowych klimatów, czyli beforparty, afterparty, clubbing, itp., pokazane było właśnie w tym filmie. Film opowiada o piątce przyjaciół z miasteczka Cardiff w Walli, których życie, w dużym uproszczeniu, sprowadza się do dwóch rzeczy: pracy (której większość z nich nie cierpi) oraz weekendowych imprez w klubach, gdzie bawią się do białego rana. Narrator filmu i jego główny bohater, Jip (John Simm) pracuje w sklepie z odzieżą i notorycznie zadręcza się perspektywą impotencji. Lulu (Lorraine Pilkington) na każdym kroku podkreśla swoją niezależność; choć zmienia facetów jak rękawiczki, najlepiej czuje się bez stałego partnera. Koop (Shaun Parkes) pracuje w sklepie płytowym, marzy o karierze dj-a i gdyby nie to, że wciąż oskarża swoją dziewczynę Ninę (Nicola Reynolds) o niewierność, tworzy z nią całkiem udany związek. Jest jeszcze Moff (Danny Dyer) - ich imprezowy kompan, wyraźnie nieprzystosowany do życia. Do pracy chodzą jedynie po to by zarobić pieniądze na wjazd do klubów i kilka tabletek Ecstasy oraz trochę marihuany. „Od tej chwili są tylko kluby, dragi, puby i imprezy. 48 godzin ostrej jazdy bez trzymanki. Kompletny odjazd, zabawa na maksa” mówi jeden z bohaterów na początku weekendowego szaleństwa.

      Wbrew pozorom, mimo szczątkowej fabuły „Human Traffic” tworzy spójną całość, którą na dodatek bardzo dobrze się ogląda. Poszczególne sceny aż kipią od pomysłów i widz cały czas jest nimi zaskakiwany. Zmieniają się zdjęcia, konwencje a nawet taśma filmowa. Aktorzy zwracają się wprost do kamery i wygłaszają kwestie skierowane do widzów. Wiele wydarzeń jest komentowanych przez dowcipne scenki, które są nie tylko oryginalne, ale przede śmieszne. Oglądając„Human Traffic” nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że Kerrigan całymi garściami czerpał z „Annie Hall” Woody Allena. Mamy tu zarówno scenkę, w której osoba wypowiada jedną kwestię a jednocześnie napisy pokazują, co myśli na prawdę, jak i również retrospekcję, podczas której Jip przenosi się z Lulu w przeszłość i z boku ogląda (oraz komentuje) swoją seksualną porażkę. Te wszystkie elementy, wraz ze wspomnianym wcześniej zwracaniem się aktorów wprost do kamery, znamy już z filmu Allena. Zabiegi te sprawdziły się u niego i z powodzeniem zdały egzamin również u Kerrigana. Dzięki nim obraz staje się jeszcze żywszy i bardziej przypomina teledysk, czy program rodem z MTV niż tradycyjną komedię obyczajową.

      Jednak „Human Traffic” nie jest doskonały. Mimo sprawnej realizacji i niekiedy genialnych dialogów (np. rozmowa o narkotycznych podtekstach „Gwiezdnych Wojen”). Bohaterowie cały czas ćpają, tańczą i wygłaszają „naczesane” kwestie zatem po godzinie przestaje to nas powoli bawić i skupiamy się jedynie na technicznej stronie filmu. Od czasu do czasu pada niezły gag, ale widać wyraźnie, że albo Kerriganowi zabrakło pomysłów, albo chciał w ten sposób pokazać zmęczenie i nadchodzącego kaca swoich bohaterów. Moim zdaniem bardziej prawdopodobne jest pierwsze wytłumaczenie. „Human Traffic” narkotyki pojawiają się bez przerwy, od marihuany, ecstasy po kokainę, jak przy każdej dobrej imprezie. W tym momencie naturalnym staje się porównanie obrazu debiutującego Walijczyka do filmu „Trainspotting” Danny'ego Boyle. I tu i tu bohaterowie ćpają, jak najęci, ale o ile u Boyle'a końcowa wymowa obrazu jest taka, iż narkotyki niszczą człowieka, o tyle u Kerrigana są jedynie częścią zabawy, a ich zażywanie nie niesie ze sobą żadnych konsekwencji (poza kacem). Co prawda pod koniec filmu Moff mówi, że postanawia przestać „brać”, ale po krótkiej chwili obraca to wszystko w żart i zapewne za tydzień znów z całą paczką zaliczy upojną noc. Takie podejście do kwestii narkotyków sprawiło, że Kerrigan miał spore problemy ze zdobyciem funduszy na realizację swojego obrazu. Wiele instytucji obawiało się finansować film, który otwarcie pokazywał, że zażywanie narkotyków to czysta i bezpieczna przyjemność.„Human Traffic” to obraz skierowany przede wszystkim do ludzi młodych i to oni oglądając go odbiorą wrażenie, że narkotyki są w porządku i należy je traktować jedynie jako część dobrej zabawy. Wrażenie to będzie jeszcze mocniejsze, ponieważ główni bohaterowie to w większości rówieśnicy potencjalnych widzów. Chociaż osobiście uważam że marihuana tak jak alkohol w ograniczonych ilościach dla poprawienia humoru, raz czy dwa na tydzień to nic złego.

       Wspomnę też kilka słów na temat gry aktorów występujących w „Human Traffic”. Są to młodzi aktorzy, którzy sami zetknęli się już wcześniej z kultura klubową i na pewno z narkotykami. Dzięki temu ich gra jest niezwykle naturalna, spontaniczna i oczywiście wiarygodna. Oglądając ich na ekranie ani przez chwilę nie wątpimy, że historia opowiedziana w filmie mogła wydarzyć się naprawdę

      Realizm potęguje doskonała muzyka, która nie tylko ilustruje omawiany obraz, ale przede wszystkim jest jego integralną częścią. Ponieważ większa część akcji rozgrywa się na imprezach i w klubie, stąd też rytmy techno stają się w pewnym momencie jednym z odgłosów otoczenia i przestajemy odbierać je jedynie jako dodatek do obrazu. Lista zespołów, które udostępniły swoje nagrania dla potrzeb filmu jest naprawdę imponująca i obejmuje 30 pozycji w tym takie sławy jak Fatboy Slim, Public Enemy, czy Orbital

    Podsumowując „Human Traffic” to niezły film, ale przeznaczony głównie dla młodszej części widowni. Jeżeli podobał Ci się „Trainspotting” to w ciemno możesz zasiąść do oglądania „Human Traffic” na pewno nie będziesz zawiedziony. Jeżeli jednak nie lubisz filmów, w których bohaterowie ćpają, chleją, klną i słuchają głośnej muzyki to daruj sobie oglądanie i idź na spacer.


Ciekawostki filmowe:

- Gdy Jip rozmawia z szefem klubu Asylum, prosi go o możliwość skorzystania z telefonu. Po chwili trzyma już telefon w rękach, jednak w kolejnym ujęciu widzimy szefa klubu, a na pierwszym planie rzeczony telefon, który nadal znajduje się na stole i ma odłożoną słuchawkę.

- Film w całości nakręcono w Cardiff w Walii, między innymi w klubach Club X, Emporium i pubach Gassy Jacks, Philharmonic. Ulica, którą Jip i Lulu spacerują w niedzielę wieczorem to St Mary Street.

- Jest jeszcze druga wersja filmu - Human Traffic Remixed. Według brytyjskiego dziennika „The Guardian” były plotki, że to nie reżyser jest odpowiedzialny za tę zmontowaną wersję filmu, lecz producent Allan Niblo. Podobno, obydwaj panowie pokłócili się podczas kręcenia filmu i stąd dwie wersje.

- Jip (grany przez Johna Simma) jest wielkim fanem kina. W jego pokoju ściany są oblepione plakatami z kultowych filmów, m.in są tam: „Człowiek z  blizną”, „Easy Rider”, „Lśnienie”, „Blue Velvet”, „Obcy”.


produkcja: Irlandia, Wielka Brytania
gatunek: dramat, komedia
data premiery: 1999-06-04 (Świat)
reżyseria: Justin Kerrigan
scenariusz: Justin Kerrigan
producent: Emer McCourt, Allan Niblo
zdjęcia: Dave Bennett
muzyka: Robert Mello, Matthew Herbert
scenograf: Sue Ayton, David Buckingham
montaż: Patrick Moore

Obsada:
John Simm jako Jip
Lorraine Pilkington jako Lulu
Shaun Parkes jako Koop
Nicola Reynolds jako Nina
Danny Dyer jako Moff
Carl Cox jako Pablo Hassan
Howard Marks jako Howard Marks
Richard Coyle jako Andy
Jason Samuels jako Bad Boy
Gavin Sims jako Klubowicz
Andrew Lincoln jako Felix
Terence Beesley jako ojciec Moffa
Justin Kerrigan jako Ziggy Marlon
Giles Thomas jako Martin
Menna Trussler jako ciotka Lulu, Violet
Eilian Wyn jako Doktor


Human Traffic - Trailer






 
Od początku


statystyka
Polecam: Empatia | Moje reflinki | Apostazja | Fakt i Mity | Ruch Ofiar Księży | TnTTorrenT | Strona „O mnie” | Cybuch | Skupu tuszy i tonerów
A Boy and His Dog | Nazajutrz | Damnation Alley | Dr Strangelove | THX 1138 | Easy Rider | Wstrząsy | Religulous | Po zachodzie słońca | Płytki grób
Diuna | Trainspotting | Human Traffic | My, dzieci z dworca Zoo | Requiem dla snu | Wielki błękit | Leon zawodowiec | Michel Vaillant | Equilibrium