|
Rok 10191. Tytułowa Diuna to potoczna nazwa Arrakis, pustynnej planety i jedynego miejsca we wszechświecie, gdzie wydobywa się Przyprawę tworzoną przez
czerwie Szejhuludy - tajemniczą substancję umożliwiającą podróże w czasoprzestrzeni, poszerzanie świadomość i przedłużającą życie. Wspomniana
substancja szybko nabiera wartości większej niż tradycyjny pieniądz, stając się kartą przetargową, o które walczą wszyscy dobrzy i źli. Melanż, bo taką nazwę
nosi Przyprawa, jest niezbędna do funkcjonowania cesarstwa. Ponieważ jej dostawy stały się bardzo nieregularne, cesarz Shaddam IV odbiera władzę
nad Diuną rodowi Harkonnenów i przekazuje ją Atrydom, niezwykle popularnemu rodowi, którego głową jest książę Leto. Jego zadaniem jest
zapewnienie cesarstwu stałych dostaw Melanżu. Harkonnenowie jednak nie zamierzają zrezygnować z panowania nad najcenniejszą planetą we wszechświecie.
Baron Vladimir Harkonnen zawiązuje intrygę, w wyniku, której Książe Leto ginie wraz z wszystkimi oddanymi u ludźmi, a jego syn Paul, wraz z matką, Jessicą
zostali schwytani i uwięźeni. Udaje im się uciec, lecz rozbijają się statkiem na pustyni. Uciekając przed czerwiem napotykają rdzennych mieszkańców
Arrakis nazywanych, Fremenami, którzy na początku są nie ufni wobec obcych, ale gdy wypełniają się kolejne proroctwa starej przepowiedni zaczynają wierzyć, iż
obcy jest ich długo wyczekiwanym Mesjaszem, dzięki któremu wyzwolą się od panującego cesarza. Paul odkrywa swoje przeznaczenie i postanawia nie tylko
zjednoczyć ich w sile ale także dowiedzieć się czegoś więcej o ich planecie, kulturze i wierzeniach.
Historia ekranizacji „Diuny” rozpoczyna się w 1972 roku, gdy Arthur P. Jacobs (producent serialu „Planeta
małp”) zakupuje prawa autorskie do ekranizacji powieści. Jednak nagła śmierć Jacobsa i to jeszcze przed wyborem reżysera, uniemożliwiła jakiekolwiek
plany adaptacji. Prawa autorskie odkupił Francuz, Michael Seydoux. Powierzył realizację słynnemu awangardowemu reżyserowi z Chile, Alejandro Jodorowsky'emu
i wyznaczył datę rozpoczęcia zdjęć na wrzesień 1975 roku. W jego zamyśle, miał to być film z rozmachem, jakiego nie widział jeszcze świat.
W obsadzie znaleźć się mieli Orson Welles, Charlotte Rampling, a nawet (w roli Cesarza Szaddama IV) słynny malarz surrealistyczny Salvadore Dali. Muzykę
miała skomponować i wykonać legendarna już grupa Pink Floyd, natomiast projekty plastyczne przygotowali: Hans Ruedi Giger i Jean Moebius Girard.
Moebius przygotował także rysunkowy scenariusz (tzw. storyboard). Niestety, ponieważ prace przygotowawcze trwały zbyt długo i pochłonęły ponad dwa miliony
dolarów, Seydoux nie potrafił znaleźć finansistów gotowych wydać pieniądze na film i w lipcu 1974 roku odstąpił od ekranizacji. Jak się potem
wypowiadał w wywiadach autor powieści Frank Herbert - „Film Jodorowsky'ego musiałby trwać dwadzieścia godzin...”.
W 1975 roku książkę odkryła Raffaela De Laurentiis, córka Silvany Mangano i Dino De Laurentiisa (producenta filmowego).
Zarekomendowała ją swojemu ojcu, który w 1980 roku nabywa prawa autorskie do całej sagi Herberta. Początkowo reżyserię powierza on Ridleyowi Scottowi,
pamiętając o sukcesie jego filmu „Obcy - ósmy pasażer Nostromo”. Ale wskutek nieporozumień w rok później Scott zrezygnował z realizacji.
Tym razem reżysera proponuje Raffaella De Laurentiis, a proponuje Davida Lyncha, autora głośnego wtedy filmu „Człowiek-słoń”. W wyniku
konfliktu Lyncha z producentami David Lynch odmówił oznakowania filmu swoim nazwiskiem, zaś jego nazwisko zastąpiono fikcyjnym.
Lynch chciał wiernie nawiązać do książki. W trakcie realizacji stało się jasne, że film będzie miał minimum cztery godziny i po
prostu nie da się go skrócić bez uczynienia go kompletnie niezrozumiałym. Lynch przeszedł załamanie nerwowe i porzucił projekt. De Laurentiis, który
zainwestował w "Diunę" 50 milionów dolarów, nie mógł sobie jednak pozwolić na ten luksus i zmontował film w 1984 roku bez wiedzy i zgody Lyncha. Podobno
zainspirował Leni Riefenstahl do nakręcenia parodii „Cyda”, ale dla krytyki i publiczności był źródłem poważnego rozczarowania. Z całej wizji obroniła się
jedynie wyrazista postać kabotyńskiego sadysty barona Harkonnena. Reszta jest spektakularną porażką - artystyczną, a przede wszystkim komercyjną.
|